Są chwile w życiu człowieka że widzi " więcej od siebie" to znaczy że zaczyna pojmować coś co było przed nim ukryte, nie wiedział tego.
I tak w drodze stawania się człowiekiem, dojrzewania, dorastania człowiek doznaje często chwili radości niewymownej gdy nagle odczuwa że życie przynosi mu radość, nagle jakieś problemy i ciężar życia znikają, choćby na chwilę. W takiej chwili człowiek czuje siebie takim jaki jest naprawdę: silnym, pewnym siebie i tego co robi, spełnionym i w pełni poczucia bezpieczeństwa.
Te chwile daje Bóg człowiekowi jako pocieszenie w trudach życia,
Można powiedzieć że człowiek nagle widzi siebie jak Bóg na niego patrzy.
Prawdą jest że Bóg patrząc na człowieka widzi jakim jest on naprawdę. Widzi człowieka jako dumnego pięknego, godnego szacunku i miłości. człowiek natomiast patrząc na siebie czestokroć ma ten obraz zniekształcony, widzi siebie jako słabego, miernego niegodnego szacunku i miłości.
Bóg lubi kiedy jesteśmy mu wierni, nie chce On od nas aby być idealnymi!
Święty człowiek to nie jest idealny człowiek.
Święty człowiek to taki, który wprowadza dyscypline do swojego życia, modli się co rano i wieczór do Boga swoimi słowami Podziękowania, przepraszania i prośby. :"Panie ja Tobie dziękuje za te trudne chwile które przeżyłem dziś, że dałeś mi na to siłe, dzięki Ci za te piękne chwile. Przepraszam za moje zachowanie, za słabości,egoizm, Proszę o siłę do wyzbycia z egoizmu itp. "
Wiola pięknie w myśl tego nam śpiewa:
https://www.youtube.com/watch?v=oxw3hTvmDtU
niedziela, 20 lipca 2014
środa, 25 czerwca 2014
Pytanie do Boga, odpowiedź.
Dziś rano żarliwie prosiłem Boga aby mnie i moją Wybrankę serca wspierał, byśmy byli jemu wierni, aby nasz dom osadził na SKALE. O to Boga prosiłem aby pomógł nam budować nasz przyszły dom rodzinny na Skale.
Po chwili włączam czytania na każdy dzień i ... w odpowiedzi Bóg dał mi słowa Ewangelii, gdzie użył dokładnie takich słów o SKALE aby pokazać mi że chce być w moim życiu i będzie Nas wspierał! To mnie totalnie rozłożyło. Ufam Tobie Boże! Odpowiadasz na moje błagania!!!
A oto Jego odpowiedź:
Mt 7, 21-29
| |
Słowa Ewangelii według św. Mateusza.
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie każdy, który mi mówi: «Panie,
Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę
mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: «Panie,
Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy
złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego
imienia?» Wtedy im oświadczę: «Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie
wy, którzy dopuszczacie się nieprawości».
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z
człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz,
wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie
runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można
porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku.
Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry, i rzuciły się na ten
dom. I runął, a upadek jego był wielki".
Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich
bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie.
Oto słowo Pańskie.
To nie przypadek że proszę Boga o coś a po chwili otrzymuję odpowiedź dokładnie tymi słowami jakimi proszę...
Bóg istnieje, Chwała Panu!!
| |
piątek, 20 czerwca 2014
NIe bądź zrzędą będziesz żyć wiecznie!
O KONTROLI WYNIKAJĄCEJ Z LĘKU/ O POKOJU WYNIKAJĄCYM Z OTWARCIA SIĘ NA DARY LOSU.
Częstokroć tak bardzo potrzebujemy kontrolować otoczenie, a w tym ludzi i sytuacje że stajemy się ofiarą na własne życzenie.
Im bardziej o coś się martwię tym mocniej frustruje mnie obecna sytuacja. Jeśli pozwolę sobie wyluzować i podejść z dystansem do spraw i ludzi, dając prawo do tego aby spełnił się inny scenariusz niż mój osiągnę spokój wewnętrzny.
Często zbyt mało ufamy ludziom, zbyt mało w nich wierzymy. To powoduje frustracje, bo nagle "ktoś zmienia ustalone plany" bo "coś zaniedbał, zapomniał" bo "moje zdanie się nie liczy, tylko ty chcesz rządzić!" itp.
Problem dotyka częstokroć kobie, gdyż to one są podatne na zamartwianie się o przyszłość bardziej aniżeli faceci. Są jakby bardziej wyczulone na pewne społeczne kwestie, o których z natury podnoszą głośny lament. facet zaś bez zbędnych lamentów i zamartwiań po cichu realizuje sprawy, jak cień.
My mężczyźni musimy nauczyć się planując, działając informować Kobiety o tych realizowanych kwestiach. One potrzebują usłyszeć zanim idea stanie się materią.
Gdy chciałbym aby coś stało się po mojej myśli, nie potrafię zaakceptować innego rozwiązania sprawy (równie dobrego, lub gorszego), myśl ta już na samym starcie, jeszcze przed ziszczeniem się sprawy wzbudza lęki i niepokój gdyż pesymistyczne wg. mnie rozwiązanie urasta do rangi "tragedii i końca świata".
Jeśli jednak na samym starcie założę: "chciałbym aby ta sprawa poszła po mojej myśli, to byłoby super! cieszyłbym się i radował, gdyż to rozwiązanie uważam za najlepsze dla mnie. Z drugiej strony jeśli nawet sprawa rozwiąże się inaczej, gorzej niż bym chciał, nie będę rozpaczał, jestem otwarty na każde rozwiązanie, nawet najgorsze dla mnie. Zrobię wszystko żeby temu zapobiec, ale jestem gotowy na przyjęcie najgorszej opcji ze spokojem. W końcu to nie koniec świata :)."
Uśmiech na końcu zdania jest wazny. to co myślimy kreuje nasze wnętrze nasz stan Ducha.
JAK KREOWAĆ SWOJE MYŚLI? : http://kosciolonline.tv/zobacz/seria/male-rzeczy-duza-roznica/2
Mogę zyć w lęku przed stratą tego co bym chciał osiągnąc, - a moge zyć w radości z nadziei że być może osiągnę to co zamierzam.
Dysonans : Lęk przed stratą , - Radość z tego co mam.
Jak chcę żyć? w lęku i napięci czy w pokoju i radości?
Gdy odrzucę lęk o przyszłość, a będe patrzył z nadzieją i robił wszystko co do mnie należy , szybko osiągnę spokój i radość.
Częstokroć tak bardzo potrzebujemy kontrolować otoczenie, a w tym ludzi i sytuacje że stajemy się ofiarą na własne życzenie.
Im bardziej o coś się martwię tym mocniej frustruje mnie obecna sytuacja. Jeśli pozwolę sobie wyluzować i podejść z dystansem do spraw i ludzi, dając prawo do tego aby spełnił się inny scenariusz niż mój osiągnę spokój wewnętrzny.
Często zbyt mało ufamy ludziom, zbyt mało w nich wierzymy. To powoduje frustracje, bo nagle "ktoś zmienia ustalone plany" bo "coś zaniedbał, zapomniał" bo "moje zdanie się nie liczy, tylko ty chcesz rządzić!" itp.
Problem dotyka częstokroć kobie, gdyż to one są podatne na zamartwianie się o przyszłość bardziej aniżeli faceci. Są jakby bardziej wyczulone na pewne społeczne kwestie, o których z natury podnoszą głośny lament. facet zaś bez zbędnych lamentów i zamartwiań po cichu realizuje sprawy, jak cień.
My mężczyźni musimy nauczyć się planując, działając informować Kobiety o tych realizowanych kwestiach. One potrzebują usłyszeć zanim idea stanie się materią.
Gdy chciałbym aby coś stało się po mojej myśli, nie potrafię zaakceptować innego rozwiązania sprawy (równie dobrego, lub gorszego), myśl ta już na samym starcie, jeszcze przed ziszczeniem się sprawy wzbudza lęki i niepokój gdyż pesymistyczne wg. mnie rozwiązanie urasta do rangi "tragedii i końca świata".
Jeśli jednak na samym starcie założę: "chciałbym aby ta sprawa poszła po mojej myśli, to byłoby super! cieszyłbym się i radował, gdyż to rozwiązanie uważam za najlepsze dla mnie. Z drugiej strony jeśli nawet sprawa rozwiąże się inaczej, gorzej niż bym chciał, nie będę rozpaczał, jestem otwarty na każde rozwiązanie, nawet najgorsze dla mnie. Zrobię wszystko żeby temu zapobiec, ale jestem gotowy na przyjęcie najgorszej opcji ze spokojem. W końcu to nie koniec świata :)."
Uśmiech na końcu zdania jest wazny. to co myślimy kreuje nasze wnętrze nasz stan Ducha.
JAK KREOWAĆ SWOJE MYŚLI? : http://kosciolonline.tv/zobacz/seria/male-rzeczy-duza-roznica/2
Mogę zyć w lęku przed stratą tego co bym chciał osiągnąc, - a moge zyć w radości z nadziei że być może osiągnę to co zamierzam.
Dysonans : Lęk przed stratą , - Radość z tego co mam.
Jak chcę żyć? w lęku i napięci czy w pokoju i radości?
Gdy odrzucę lęk o przyszłość, a będe patrzył z nadzieją i robił wszystko co do mnie należy , szybko osiągnę spokój i radość.
niedziela, 15 czerwca 2014
Klucz do życia, jak żyć? czyli : "Run Forest, run! "
Pokonaj wewnętrzny głos
Wil Smith powiedział: "key to live is runing and reading!" - "klucz do życia to bieganie i czytanie! "Każdy ma w sobie głos, który w trudnościach mówi że "nie poradzisz sobie" , "nie uda Ci się", "jesteś za słaby".... Kwestia jest taka że to jest tylko głos w naszej głowie, który można pokonać!
Aby to zrobić potrzeba stopniowo wzrastać w siłę by osiągnąć odpowiednią kondycje wewnętrzną, która jak Bokserowi, który Ciężko i systematycznie trenuje umożliwi pokonanie silniejszego przeciwnika.
I tak podczas systematycznego biegania powoli zaczynasz zwalczać ten głos, On mówi że nie przebiegniesz 2 km, Ty zaś wmawiasz mu że tak będzie! , kolejnego tygodnia On mówi że 4 km to dla Ciebie mordęga, ty robisz swoje - przebiegasz 4,5 km!
Twoja siła wewnętrzna, którą osiągasz stopniowo biegając przełoży się na życie,
W życiu ktoś powie Ci : "ten problem z administracją w urzędzie jest nie do przejśćia, lepiej dać spokój" a ty pójdziesz i w trudach zrobisz, to co trzeba, zwyciężysz z urzędem! Jeszcze ktoś inny powie Ci : " nie dasz rady tak ciężko pracować !" Ty idziesz i ciężko pracujesz nad czymś co chcesz osiągnąć, zadziwiasz i dopinasz swego wbrew czyjemuś braku wiary w ciebie!
Ktoś powie Ci :"nie wygracie tej miłości, nie poradzicie sobie z tymi problemami, zostaw, ją!" a ty na to powiesz:"Miłość Cierpliwa jest i łaskawa nie szuka poklasku i wszystko znosi, wszystko przetrzyma, wierzę że Nauczymy się żyć razem i kochać siebie" i zaciskasz zęby, z wiarą że pokonasz trudy miłości.
Pokonałeś, jesteście razem, wbrew czyjejś niewierze, Ty uwierzyłeś w to że można.
Tak dochodzi się do stanu, w którym nawet polecenie na księżyc jest dla ciebie całkiem możliwe!
Tak rodzi się wiara w swoje możliwości, które są nam dane niesamowicie w dużej Obfitości!!
Wypowiedź Willa Smitha o Sposobie na Życie : http://michalpasterski.pl/2009/07/czego-mozesz-sie-nauczyc-od-willa-smitha/
Bieganie metaforą życia:
W biegu jest coś z mistyki, możemy uciec od zgiełku i problemów, wykonujemy ruch, który po prostu napędza nas w życiu. Nie siedzimy przed kompem i nie tkwimy w martwym punkcie. Coś się po prostu zadziało, ruszyło. Przy tym zmieniamy miejsce, fizycznie i psychicznie. To powoduje zmianę punktu widzenia na pewne trudne sprawy, które zostały w czterech ścianach domu.Bieg to symbol życia: Jest start i jest meta.
Narodziny i śmierć- odejście do wieczności.
To w jaki sposób "przebiegniemy życie" zależy w dużej mierze od nas: czy to będzie lękliwy trucht po głównej ścieżce obranej przez większość ludzi, czy to będzie szybki sprint, albo intensywny solidny wymagający bieg po bezdrożach, lasach, polach, łąkach, który najlepiej wzmocni ciało i przysporzy radości z biegu, z pięknego otoczenia...
"Czytanie", o którym mówił Will to rozwój Psycho-Duchowy, który możemy podjąć w naszym życiu aby w pełni stawać się człowiekiem. W dobie ifonów i nagrań video, mamy też mase innych możliwości rozwoju Duchowego czy też psychicznego. Różne konferencje np Pastora Craiga, który niezwykle pragmatycznie podchodzi do kwestii wiary i uczy ludzi po prostu mądrego życia! : Tu zamieszczam archiwum tych konferencji , gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, Tematyka naprawdę różna: od Finansów do Kwestii rodzinnych czy Miłości !!
Rozwój Duchowy: http://kosciolonline.tv/archiwum
Ci Którzy nic nie mieli, Nikt w nich nie wieżył a zdobyli wszystko co mieli zdobyć w życiu. Ty jesteś następny! :
Bóg wieży w Człowieka zawsze, zaś trudności są po to aby nas rozwijały. Bo tylko one mogą pomóc w zmianie, pchają do przodu. zmuszają do ... biegu...
11 najważniejszych według mnie wskazówek, które musi znać amator biegania.
Są to bardzo konkretne porady, z których możesz skorzystać natychmiast. Niektóre z nich sprawią, że zwiększy się Twoja motywacja aby biegać; dzięki innym sprawisz, że Twoje zdrowie skorzysta bardziej na uprawianiu tego rodzaju ruchu. Są tu też takie wskazówki, które uczynią bieganie jeszcze przyjemniejszym sportem. Oto one:
1. Nie jedz posiłku na krócej niż 1 godzinę przed bieganiem. Gdy pójdziesz biegać zbyt szybko po posiłku, Twój organizm nadal będzie zajęty trawieniem, przez co mniej energii będziesz mógł poświęcić na wysiłek. Jednocześnie staraj się nie biegać zupełnie na czczo. To również może być przyczyną braku energii. Najlepszym rozwiązaniem jest zjedzenie normalnego posiłku na co najmniej 1,5 godziny przed bieganiem. Jeśli chcesz przed wysiłkiem możesz też zjeść jakąś małą przekąskę, wtedy nie musisz się trzymać powyższej zasady.
2. Przed biegiem dobrze się rozgrzej. Twój organizm potrzebuje trochę czasu, aby wejść na wyższe obroty. Rozpoczęcie biegu normalnym tempem byłoby niepotrzebnym narażaniem się na kontuzje. Dobra rozgrzewka powinna trwać co najmniej 5 minut. Pamiętaj jednak, aby nie była ona zbyt męcząca. Rozgrzać się możesz poprzez spokojny chód a potem trucht. Po kilku minutach możesz przejść do normalnego tempa biegu. Jeśli chcesz się trochę porozciągać przed biegiem, rób to raczej delikatnie oraz dopiero po rozgrzaniu swoich mięśni (czyli np. po kilku minutach chodu), nigdy na początku. Pamiętaj też aby po ukończeniu biegu nie zatrzymywać się od razu- trening możesz zakończyć podobnie, jak rozgrzewkę.
3. Zadbaj o dobre buty.Jest to praktycznie jedyna inwestycja, którą musisz poczynić aby móc biegać. I nie warto na niej oszczędzać, ponieważ złe buty mogą być przyczyną wielu problemów ze stopami i nogami. Dobre buty są tak zaprojektowane, aby nacisk na stopę był odpowiednio amortyzowany, dzięki czemu wszystkie stawy pracują jak trzeba. Ceny porządnych butów zwykle zaczynają się od 300zł, jednak możesz poszukać tańszych w outletach (sklepach z końcówkami serii, znajdziesz je w większych miastach)- będą to starsze modele, jednak nadal dobre. Unikaj mało znanych marek butów. Jeśli chodzi o zdrowie, nie warto oszczędzać. Ponadto jak zainwestujesz więcej, będziesz miał buty na dłużej. Jest takie powiedzenie: „jestem zbyt ubogi, żeby kupować tanie rzeczy”. I jeszcze jedna wskazówka- przymierzaj buty po południu, wtedy Twoja stopa jest trochę większa.
4. Zadbaj o odpowiednią technikę biegu. Biegnij z głową skierowaną przed siebie, a nie w dół. To samo tyczy się klatki piersiowej, nieznacznie wypnij ją do przodu. Dzięki temu zwiększy się ilość tlenu, który trafia do Twojego mózgu. Ruszaj też ramionami, powinny być one delikatnie napięte oraz ułożone w kącie prostym. Jednak pamiętaj aby nie ruszać nimi zbyt szeroko. Nie podnoś też kolan zbyt wysoko, gdyż na ten ruch będziesz tracił zbyt dużo energii. Biegając postaraj się zsynchronizować ruchy poszczególnych części ciała i nadać im odpowiednie tempo.
5. Stawiaj sobie sportowe cele. Załóż sobie na przykład, że w ciągu miesiąca będziesz wstanie przebiec 10 kilometrów za jednym zamachem bez odpoczynku. Albo, że będziesz biec bez przerwy przez 40 minut. Zapisuj swoje cele na kartce i wracaj do nich raz na jakiś czas. Mając przed sobą wyzwanie będziesz robić znacznie szybszy postęp w swoich osiągnięciach a także dostaniesz motywacyjnego kopa. Cele powinny być ambitne, jednak nie przesadzaj. Jeśli chodzi o Twój organizm, bądź ostrożny. Rób postępy powoli, krok po kroku, za każdym razem trochę zwiększając dystans lub czas biegu. Pamiętaj też, aby raz na jakiś czas zrobić sobie kilkudniową przerwę lub przebiegać odległości o połowę krótsze. Twoje ciało co jakiś czas potrzebuje solidnej regeneracji.
6. Wybieraj interesujące trasy. Bieganie to okazja aby nacieszyć również oko. Nie biegaj ciągle tą samą drogą, unikniesz w ten sposób nudy. Jeśli w Twojej okolicy nie ma gdzie pobiegać, wybierz się gdzieś indziej. Zajmie Ci to wtedy więcej czasu, jednak sam bieg będzie dużo przyjemniejszy.
7. Nawadniaj się. Podczas biegania organizm traci duże ilości wody. Dlatego pij nawet wtedy, gdy nie czujesz pragnienia. Nasze ciało ma słaby mechanizm jeśli chodzi o odczuwanie pragnienia, woda jest mu potrzebna na dużo wcześniej niż ono się pojawia. Dietetycy polecają pić wodę po biegu krótszym niż 15 minut lub specjalne napoje sportowe (np. izotoniczne) gdy biegniesz dłużej. Staraj się również uzupełniać wodę małymi łykami w trakcie biegania.
8. Zabierz ze sobą odtwarzacz mp3. Włącz jakąś energiczną, motywującą muzykę. Zobaczysz, że w ten sposób będzie Ci się znacznie lepiej biegać. Możesz nawet ułożyć sobie ulubioną playlistę z muzyką do biegania. Aby lepiej wykorzystać czas, w którym biegasz, możesz też słuchać jakiegoś audiobooka. Połączysz w ten sposób ruch fizyczny z rozwojem osobistym. Z drugiej strony, zobacz też jak się biega bez słuchawek na uszach. Wsłuchaj się w otoczenie lub w swój oddech i zobacz jak taki sposób koncentracji wpływa na Twój bieg. Wybierz co Ci pasuje najbardziej- odgłosy natury czy rytm ulubionej piosenki.
9. Jeśli Twoim celem jest zrzucenie kilku kilogramów, biegaj ponad 30 minut. Dopiero po przekroczeniu tego czasu organizm zaczyna spalać tkankę tłuszczową. Wcześniej czerpie energię z „bieżących” zasobów, czyli z tego co zjadłeś wcześniej. Gdy te zasoby się kończą, Twoje ciało bierze się za to, czego właśnie chcesz się pozbyć. Aby ten proces się rozpoczął, nie musisz cały czas biec. Możesz stosować interwał, czyli naprzemiennie biegać i chodzić. Ważne, aby taki ruch był kontynuowany przez więcej niż 30 minut.
10. Znajdź partnera do biegania. Biegając z kimś, dużo trudniej będzie Ci zrezygnować z kolejnego biegu. Wspólne motywowanie się do trzymania się wcześniej ustalonego planu to bardzo dobry sposób na szybki postęp. Porozmawiaj ze znajomymi i popytaj kto z nich chciałby Ci towarzyszyć w Twoich biegach.
11. Pokonaj krytyczny dialog wewnętrzny. Mówił już o tym Will Smith w filmie, który prezentowałem tutaj.Wiele osób ma podczas biegania w głowie głos, który sabotuje ich działania. Swoimi stwierdzeniami typu „nie dam rady”, „zaraz padnę”, „to jest dla mnie za trudne” sprawia, że nie wykorzystujesz wszystkich swoich możliwości. Naucz się go ignorować, nie pozwól aby miał na Ciebie jakikolwiek wpływ. Zamiast tego mów do siebie innym, energicznym i motywującym głosem. Zobaczysz, że ta prosta sztuczka da Ci wiele energii do dalszego biegu.
A teraz, 3… 2… 1… start! Do dzieła, wyjdź na dwór i pobiegnij przed siebie. Biegnij po zdrowie, po radość i po wolność. A potem bądź dumny z siebie, bo na to zasługujesz. Każdy bieg to inwestycja, która zwraca się szybko i z dużą nawiązką.
Mam nadzieję, że powyższe porady sprawią, że będziesz jeszcze bardziej zapalonym biegaczem. Ja pokochałem ten sport i Tobie życzę tego samego.
źródło: http://michalpasterski.pl/2009/08/11-najwazniejszych-wskazwek-dla-amatorw-biegania/
W tym wszystkim najważniejsze jest systematyka i stopniowość, Wielkie cele osiąga się małymi kroczkami (o czym wspomniał Craig) warto sięwiec zapoznać jak rozpoczynać Duże rzeczy za pomocą małych kroków!!
Konferencja Małe żeczy Duża różnica: http://kosciolonline.tv/archiwum/seria/male-rzeczy-duza-roznica
Czas na bieg.
Od dziś podejmuję wyzwanie ! Idę biegać.
Jednym z moich celów jest prowadzić bloga, dla siebie i innych. Robię to i się nie poddaję. dlatego postępuję na przód.dziś pragnę wprowadzić nową dyscyplinę.
piątek, 6 czerwca 2014
być Hojnym , jak wyzbyć się egoizmu i nauczyć się dawać?
Ile zostawisz w swoich rękach tyle będziesz miał, ile dasz tyle Bóg pomnoży i zwróci Tobie.
Nie ilość lecz jakość dawania się liczy. ten kto daje z radością jest błogosławiony, co znaczy że Bóg patrzy na niego przychylnie i chętnie mu wynagradza jego poświęcenia.
Gdy nauczymy się dawać hojnie, przyjdzie do serca radość, pokój, ufność Panu Bogu że nie musze kurczowo trzymać pieniędzy w kieszeni, bo ktoś ich teraz bardziej potrzebuje.
Radość z dawania i ufność, że Bóg zatroszczy się gdy oddam komuś swoje pieniądze- to jest sedno sprawy. Można dawać skąpo, bez radości, z pretensją do siebie, do potrzebujących, do Boga, ale wówczas rodzi się zgorzknienie, egoizm nie znika. nie ma pokoju w sercu.
Zbierasz więcej niż zasiałeś, nie tylko to co oddałeś ale Bóg daje zawsze wiecej niż Ty z siebie dałeś.
Jak odnaleźć się w zaufaniu Bogu gdy przychodzi okazja aby dać komuś potrzebującemu? Jak pozwolić sobie na oddanie naprawdę wiele z tego co wydawać by się mogło - potrzebujemy?
Niektórzy dają samochody, domy, wspierają, opłacają czyjeś rachunki, pomagają w sytuacjach nagłych wyjść z kłopotów finansowych i czują wielką radość gdy Bóg przysyła im potrzebujących.
Pragnę tej radości, bo przychodzi ona ze świadomości że jestem narzędziem Boga kiedy daję komuś jakiś dar. Ludzie widzą wówczas mnie jako narzędzie, mam udział w wielkim dziele Boga, posługuję się mną.
Craig mówi o tym :
http://kosciolonline.tv/archiwum/seria/pomnozenie
Nie ilość lecz jakość dawania się liczy. ten kto daje z radością jest błogosławiony, co znaczy że Bóg patrzy na niego przychylnie i chętnie mu wynagradza jego poświęcenia.
Gdy nauczymy się dawać hojnie, przyjdzie do serca radość, pokój, ufność Panu Bogu że nie musze kurczowo trzymać pieniędzy w kieszeni, bo ktoś ich teraz bardziej potrzebuje.
Radość z dawania i ufność, że Bóg zatroszczy się gdy oddam komuś swoje pieniądze- to jest sedno sprawy. Można dawać skąpo, bez radości, z pretensją do siebie, do potrzebujących, do Boga, ale wówczas rodzi się zgorzknienie, egoizm nie znika. nie ma pokoju w sercu.
Zbierasz więcej niż zasiałeś, nie tylko to co oddałeś ale Bóg daje zawsze wiecej niż Ty z siebie dałeś.
Jak odnaleźć się w zaufaniu Bogu gdy przychodzi okazja aby dać komuś potrzebującemu? Jak pozwolić sobie na oddanie naprawdę wiele z tego co wydawać by się mogło - potrzebujemy?
Niektórzy dają samochody, domy, wspierają, opłacają czyjeś rachunki, pomagają w sytuacjach nagłych wyjść z kłopotów finansowych i czują wielką radość gdy Bóg przysyła im potrzebujących.
Pragnę tej radości, bo przychodzi ona ze świadomości że jestem narzędziem Boga kiedy daję komuś jakiś dar. Ludzie widzą wówczas mnie jako narzędzie, mam udział w wielkim dziele Boga, posługuję się mną.
Craig mówi o tym :
http://kosciolonline.tv/archiwum/seria/pomnozenie
niedziela, 4 maja 2014
Miłość Małżeńska trwa mimo trudności nie do przejścia.
"Bo do tanga trzeba dwojga" śpiewał jeden z Budki Suflera.
Do Miłości też trzeba suflera* - Boga, który co wieczór będzie obecny przy naszym wspólnym pożegnaniu dnia. Umyć się, zjeść, porozmawiać z żoną, pobawić się z dziećmi, położyć je spać, i pomodlić się we Dwoje przy łóżku lub przy krzyżu w salonie, na głos, razem klęcząc, lub siedząc przytuleni. Bóg widzi, wystarczy że razem na Niego patrzycie, na tym Krzyżu, obrazku na ścianie. I cieszy się Bóg wówczas, bo was widzi, bo cały dzień był dla waszych spraw, a teraz chwila dla Niego. Wówczas gdy przed snem się modlicie, On podpowiada waszym sercom jak Sufler, co czynić, jakie decyzje podejmować, jak siebie traktować. Przez ten czas, który mu dajecie razem on Was zmienia - jak kropla drąży skałę, jak strumień zaokrągla kamienie swoim nurtem.
Do modlitwy trzeba Dwojga. Kiedy razem modlę się z Ukochaną (przez telefon, na żywo) słyszę jak mówi Bogu że dziękuje za to , przeprasza za tamto i prosi o coś, wiem że jest w niej pragnienie Boga, bo do Niego mówi w mojej obecności, potem moja kolej i Ona widzi to czego pragnę i potrzebuję, rodzi się zaufanie i pogłębia znajomość siebie. Rodzi się jedność we wszystkim. Nie tylko w tym że wiem co dziś robiła, co czuła, o czym gadała z koleżankami, wiem coś więcej, wiem jaką ma relacje z Bogiem.
Pewien mądry Człowiek (pisarz, doradca rodzinny, mentor, pastor, szczęśliwy mąż i ojciec) powiedział: "W moim małżeństwie wiele razy było bardzo, bardzo ciężko, i wiele razy w emocjach miałem ochotę zamordować swoją żonę, ale nigdy nie pomyślałem o tym żeby Ją zostawić!". Nie ma to jak emocje, one ulatują a miłość trwa. to chyba słowa Johna Eldridgea. poprawcie mnie jeśli się mylę.
http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,264,jak-naprawic-malzenstwo.html
W tango jest tyle kroków ile trwa taniec, każdy krok coś mówi o mnie, wyraża moją pewnośc i nie pewność,
w miłości jest tyle kroków ile trwa miłość, kroki złe i te dobre,
Skoro taniec nam nie idzie, zastanówmy się jak się go nauczyć, i uczmy się razem na błędach, ale razem, jak dwie osoby na parkiecie, tańczą potykając się nie pewnie, to jednak są razem bo inaczej tanga nie zatańczysz sam i będziesz siedzieć pod ścianą, patrząc z rozmarzoną miną na te roześmiane twarze ludzi wirujących w tańcu, wpatrzonych w siebie, może niezgrabnie wirujących, ale szczęśliwych .
A Sufler patrzy na was tańcząch i się cieszy, bo wszystko idzie według planu mimo błędów.
Do Miłości też trzeba suflera* - Boga, który co wieczór będzie obecny przy naszym wspólnym pożegnaniu dnia. Umyć się, zjeść, porozmawiać z żoną, pobawić się z dziećmi, położyć je spać, i pomodlić się we Dwoje przy łóżku lub przy krzyżu w salonie, na głos, razem klęcząc, lub siedząc przytuleni. Bóg widzi, wystarczy że razem na Niego patrzycie, na tym Krzyżu, obrazku na ścianie. I cieszy się Bóg wówczas, bo was widzi, bo cały dzień był dla waszych spraw, a teraz chwila dla Niego. Wówczas gdy przed snem się modlicie, On podpowiada waszym sercom jak Sufler, co czynić, jakie decyzje podejmować, jak siebie traktować. Przez ten czas, który mu dajecie razem on Was zmienia - jak kropla drąży skałę, jak strumień zaokrągla kamienie swoim nurtem.
Do modlitwy trzeba Dwojga. Kiedy razem modlę się z Ukochaną (przez telefon, na żywo) słyszę jak mówi Bogu że dziękuje za to , przeprasza za tamto i prosi o coś, wiem że jest w niej pragnienie Boga, bo do Niego mówi w mojej obecności, potem moja kolej i Ona widzi to czego pragnę i potrzebuję, rodzi się zaufanie i pogłębia znajomość siebie. Rodzi się jedność we wszystkim. Nie tylko w tym że wiem co dziś robiła, co czuła, o czym gadała z koleżankami, wiem coś więcej, wiem jaką ma relacje z Bogiem.
Pewien mądry Człowiek (pisarz, doradca rodzinny, mentor, pastor, szczęśliwy mąż i ojciec) powiedział: "W moim małżeństwie wiele razy było bardzo, bardzo ciężko, i wiele razy w emocjach miałem ochotę zamordować swoją żonę, ale nigdy nie pomyślałem o tym żeby Ją zostawić!". Nie ma to jak emocje, one ulatują a miłość trwa. to chyba słowa Johna Eldridgea. poprawcie mnie jeśli się mylę.
http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,264,jak-naprawic-malzenstwo.html
W tango jest tyle kroków ile trwa taniec, każdy krok coś mówi o mnie, wyraża moją pewnośc i nie pewność,
w miłości jest tyle kroków ile trwa miłość, kroki złe i te dobre,
Skoro taniec nam nie idzie, zastanówmy się jak się go nauczyć, i uczmy się razem na błędach, ale razem, jak dwie osoby na parkiecie, tańczą potykając się nie pewnie, to jednak są razem bo inaczej tanga nie zatańczysz sam i będziesz siedzieć pod ścianą, patrząc z rozmarzoną miną na te roześmiane twarze ludzi wirujących w tańcu, wpatrzonych w siebie, może niezgrabnie wirujących, ale szczęśliwych .
A Sufler patrzy na was tańcząch i się cieszy, bo wszystko idzie według planu mimo błędów.
niedziela, 27 kwietnia 2014
Egoizm rodziców wobec dzieci, Jedno Serce do wszystkiego
Pawlukiewicz Piotr ks. z powołania, powiedział (w kontekscie miłości): "człowiek ma jedno serce od miłości do matki, do żony, do współpracowników... do Boga"
https://www.youtube.com/watch?v=QXr9usbvQuo
Jeśli człowiek jest egoistą, widać to we wszystkich aspektach jego życia, egoizm może wynikać z zachłanności lub zranienia, którego doznał w młodości jako dziecko. Rana ta mimo iż zadana lata temu wciąż daje o sobie znać w postaci lęku i braku poczucia bezpieczeństwa, człowiek w takim stanie podświadomie szuka tego bezpieczeństwa: w posiadaniu rzeczy, zapewnianiu sobie przyjemności, we władzy którą posiada, w kontroli innych itp.
Egoizm ten jeśli nie zostanie przepracowany poprzez żywy kontakt z Bogiem, może stać się źródłem problemów w mojej rodzinie, w której to ja będę miał rolę przewodnika- Ojca/Matki.
Egoizm rodziców rani dzieci, w paralelny sposób jak to rodzice zostali zranieni, w konsekwencji wchodzimy w błędne koło egoistów wychowujących egoistów.
Istotą zmiany i wyjścia z kręgu egoizmu, a więc stania się człowiekiem miłosiernym jest uświdomienie sobie własnego problemu.
I tak łatwo jest ujrzeć prawdziwy obraz serca człowieka gdy patrzymy jaką ma relacje z rodzicami, siostrami, braćmi, z Bogiem...
Człowiek by kochał wszystkich ludzi tak samo , tych co go ranią też, musi zaczac kochać i patrzeć na ludzi jak Jezus, jak na zranionych i głodnych miłości. Wówczas we współczuciu dla nich będzie gotów na prawdziwe okazywanie miłości. I ilekroć będą go ranić słowem i uczynkiem, tyle razy on zniesie to ( mówiąc Bogu że to mu powierza i znosi dla Niego ) lecz zniesie to nie odarty z godności ale zachowując ją,
https://www.youtube.com/watch?v=QXr9usbvQuo
Jeśli człowiek jest egoistą, widać to we wszystkich aspektach jego życia, egoizm może wynikać z zachłanności lub zranienia, którego doznał w młodości jako dziecko. Rana ta mimo iż zadana lata temu wciąż daje o sobie znać w postaci lęku i braku poczucia bezpieczeństwa, człowiek w takim stanie podświadomie szuka tego bezpieczeństwa: w posiadaniu rzeczy, zapewnianiu sobie przyjemności, we władzy którą posiada, w kontroli innych itp.
Egoizm ten jeśli nie zostanie przepracowany poprzez żywy kontakt z Bogiem, może stać się źródłem problemów w mojej rodzinie, w której to ja będę miał rolę przewodnika- Ojca/Matki.
Egoizm rodziców rani dzieci, w paralelny sposób jak to rodzice zostali zranieni, w konsekwencji wchodzimy w błędne koło egoistów wychowujących egoistów.
Istotą zmiany i wyjścia z kręgu egoizmu, a więc stania się człowiekiem miłosiernym jest uświdomienie sobie własnego problemu.
I tak łatwo jest ujrzeć prawdziwy obraz serca człowieka gdy patrzymy jaką ma relacje z rodzicami, siostrami, braćmi, z Bogiem...
Człowiek by kochał wszystkich ludzi tak samo , tych co go ranią też, musi zaczac kochać i patrzeć na ludzi jak Jezus, jak na zranionych i głodnych miłości. Wówczas we współczuciu dla nich będzie gotów na prawdziwe okazywanie miłości. I ilekroć będą go ranić słowem i uczynkiem, tyle razy on zniesie to ( mówiąc Bogu że to mu powierza i znosi dla Niego ) lecz zniesie to nie odarty z godności ale zachowując ją,
Subskrybuj:
Posty (Atom)

