Pawlukiewicz Piotr ks. z powołania, powiedział (w kontekscie miłości): "człowiek ma jedno serce od miłości do matki, do żony, do współpracowników... do Boga"
https://www.youtube.com/watch?v=QXr9usbvQuo
Jeśli człowiek jest egoistą, widać to we wszystkich aspektach jego życia, egoizm może wynikać z zachłanności lub zranienia, którego doznał w młodości jako dziecko. Rana ta mimo iż zadana lata temu wciąż daje o sobie znać w postaci lęku i braku poczucia bezpieczeństwa, człowiek w takim stanie podświadomie szuka tego bezpieczeństwa: w posiadaniu rzeczy, zapewnianiu sobie przyjemności, we władzy którą posiada, w kontroli innych itp.
Egoizm ten jeśli nie zostanie przepracowany poprzez żywy kontakt z Bogiem, może stać się źródłem problemów w mojej rodzinie, w której to ja będę miał rolę przewodnika- Ojca/Matki.
Egoizm rodziców rani dzieci, w paralelny sposób jak to rodzice zostali zranieni, w konsekwencji wchodzimy w błędne koło egoistów wychowujących egoistów.
Istotą zmiany i wyjścia z kręgu egoizmu, a więc stania się człowiekiem miłosiernym jest uświdomienie sobie własnego problemu.
I tak łatwo jest ujrzeć prawdziwy obraz serca człowieka gdy patrzymy jaką ma relacje z rodzicami, siostrami, braćmi, z Bogiem...
Człowiek by kochał wszystkich ludzi tak samo , tych co go ranią też, musi zaczac kochać i patrzeć na ludzi jak Jezus, jak na zranionych i głodnych miłości. Wówczas we współczuciu dla nich będzie gotów na prawdziwe okazywanie miłości. I ilekroć będą go ranić słowem i uczynkiem, tyle razy on zniesie to ( mówiąc Bogu że to mu powierza i znosi dla Niego ) lecz zniesie to nie odarty z godności ale zachowując ją,