niedziela, 4 maja 2014

Miłość Małżeńska trwa mimo trudności nie do przejścia.

"Bo do tanga trzeba dwojga" śpiewał jeden z Budki Suflera.
Do Miłości też trzeba suflera* - Boga, który co wieczór będzie obecny przy naszym wspólnym pożegnaniu dnia. Umyć się, zjeść, porozmawiać z żoną, pobawić się z dziećmi, położyć je spać, i pomodlić się we Dwoje przy łóżku lub przy krzyżu w salonie, na głos, razem klęcząc, lub siedząc przytuleni. Bóg widzi, wystarczy że razem na Niego patrzycie, na tym Krzyżu, obrazku na ścianie. I cieszy się Bóg wówczas, bo was widzi, bo cały dzień był dla waszych spraw, a teraz chwila dla Niego. Wówczas gdy przed snem się modlicie, On podpowiada waszym sercom jak Sufler, co czynić, jakie decyzje podejmować, jak siebie traktować. Przez ten czas, który mu dajecie razem on Was zmienia - jak kropla drąży skałę, jak strumień zaokrągla kamienie swoim nurtem.

Do modlitwy trzeba Dwojga. Kiedy razem modlę się z Ukochaną (przez telefon, na żywo) słyszę jak  mówi Bogu że dziękuje za to , przeprasza za tamto i  prosi o coś, wiem że jest w niej pragnienie Boga, bo do Niego mówi w mojej obecności, potem moja kolej i Ona widzi to czego pragnę i potrzebuję, rodzi się zaufanie i pogłębia znajomość siebie. Rodzi się jedność we wszystkim. Nie tylko w tym że wiem co dziś robiła, co czuła, o czym gadała z koleżankami, wiem coś więcej, wiem jaką ma relacje z Bogiem.

Pewien mądry Człowiek (pisarz, doradca rodzinny, mentor, pastor, szczęśliwy mąż i ojciec) powiedział: "W moim małżeństwie wiele razy było bardzo, bardzo ciężko, i wiele razy w emocjach miałem ochotę zamordować swoją żonę, ale nigdy nie pomyślałem o tym żeby Ją zostawić!". Nie ma to jak emocje, one ulatują a miłość trwa. to chyba słowa Johna Eldridgea. poprawcie mnie jeśli się mylę.  
http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,264,jak-naprawic-malzenstwo.html

W tango jest tyle kroków ile trwa taniec, każdy krok coś mówi o mnie, wyraża moją pewnośc i nie pewność,
 w miłości jest tyle kroków ile trwa miłość, kroki złe i te dobre,
Skoro taniec nam nie idzie, zastanówmy się jak się go nauczyć, i uczmy się razem na błędach, ale razem, jak dwie osoby na parkiecie, tańczą potykając się nie pewnie, to jednak są razem bo inaczej tanga nie zatańczysz sam i będziesz siedzieć  pod ścianą, patrząc z rozmarzoną miną na te roześmiane twarze ludzi wirujących w  tańcu, wpatrzonych w siebie,  może niezgrabnie wirujących, ale szczęśliwych . 

A Sufler patrzy na was tańcząch i się cieszy, bo wszystko idzie według planu mimo błędów.